Wczoraj stał się cud, urodziły się dwa czołowe fiordziaste - klaczka 700 z kawałkiem i ogierek 697pg.
Kolejny cel: 800pg. A potem powoli do tysiąca.
Vena (znaczy mała sy) nadal sama nie żre, ale chociaż jak przymusem jej wcisnę to nie wypluwa. Dobre i to.
Starsze biegusy masto wcinają aż miło, w takim tempie zapasy z zamrażarki szybko znikną. Chociaż powoli na dobrej drodze ku przeprowadzce i własnej produkcji karmy (i dwóch regiusków, albo hetów na albino, albo piebald :D, obecnie nie uśmiecha mi się dwa razy opłacać ich rejestracji, i kolejnego zboża albo dwóch)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz